sobota, 8 lutego 2014

Wdzięczność

Nie wiem jak u Was wygląda sobota. Ja staram się zawsze nadrobić zaległości, które nazbierały się w ciągu tygodnia, posprzątać mieszkanie i chociaż trochę odpocząć. Muszę się przyznać, że pomimo ambitnych planów często ogarnia mnie "sobotnie lenistwo". W końcu sobota to dzień wolny, prawda? Można odpocząć i NIC NIE ROBIĆ. Kiedy tak walczę sama ze sobą i staram się zmotywować do działania przypominają mi się inne kobiety i ich obowiązki. Kobiety i dziewczyny, w różnym wieku, mieszkające w Pobe Mengao. Ich dzień wygląda zupełnie inaczej... Przecież już samo przygotowanie obiadu stanowi dla nich o wiele większe wyzwanie niż w Polsce. Trzeba przygotować odpowiednią ilość ziarna, rozetrzeć go, następnie  ugotować coś z niego.

Przygotowanie ziarna (obłuskiwanie) w stępie za pomocą stępora
Roztarcie ziarna
Ugotowana potrawa - "to" i sos z liści baobabu
Z tym, że do gotowania potrzebna jest woda. W sumie więc, najlepiej dzień rozpocząć od udania się po wodę! Przyniesienie jej, najczęściej na własnej głowie nie jest takie proste. Zwłaszcza kiedy ma się 9 lat. 
Dziewczynki niosące wodę ze studni
A porządki? Pranie? Na razie w Pobe Mengao nie ma prądu (tak, naprawdę nie ma. I jest jeszcze całkiem sporo takich miejsc na ziemi). Kobiety piorą więc w rękach. Przy bardzo małym dostępie do wody, naprawdę podziwiam ich wysiłki, by utrzymać ubrania w czystości. 
Porównując więc zadania jakie mam przed sobą i zadania, jakie one mają do wykonania czuję wdzięczność. Wdzięczność za to, że Bóg pozwolił mi urodzić się w Polsce. Mieszkam tutaj i mogę korzystać z tych wszystkich, jakże dla nas normalnych, luksusów. Woda w kranie, pralka w łazience, piec kuchenny, światło, wygodne łóżko do spania... 
A czy Ty jesteś wdzięczna/y Bogu, za to co masz? 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza