wtorek, 11 lutego 2014

"Gościnności nie zapominajcie..."

Gościnność to jedna z cech charakterystycznych dla Polaków. Mimo coraz bardziej materialistycznego podejścia do życia nadal jesteśmy otwarci na innych i gościnni. Nie inaczej rzecz ma się w Burkina. Podczas moich dwóch pobytów w tym państwie mogłam doświadczyć wielkiej gościnności. 
Przejawiała się ona na wiele sposobów - miejsca do spania, dzielenie się posiłkami, różnego rodzaju prezenty. Jeden z nich bardzo mocno wrył się w moją pamięć i właśnie na nim chciałabym się skupić. Sytuacja wydarzyła się podczas pobytu w Burkina w sierpniu 2011 roku, a więc w porze deszczowej. W tym czasie Burkina staje się zielone, pojawiają się pierwsze warzywa i owoce, kury znoszą znaczne ilości jajek (nasze posiłki składały się głównie z jajek i dań, których podstawą były jajka. Ledwie zdążyliśmy zjeść trochę, od razu dostawaliśmy w prezencie kolejne 20, 30 sztuk. Mimo tego, że staraliśmy się nimi dzielić, nie byliśmy w stanie ich zużyć...). Pewnego popołudnia odpoczywaliśmy po naszych zajęciach jedząc obiad. Nagle do naszych uszu doszedł dźwięk licznych głosów, zmierzających w naszą stronę. Po chwili drzwi domku, w którym mieszkaliśmy otwarły się. Do środka wszedł starszy brat naszego gospodarza (wraz z towarzyszącymi mu osobami) trzymając w ręce... kurę (zapewne domyślacie się już, jaki prezent otrzymaliśmy). Kura miała związane nogi i niesiona była głową w dół :) Nasz gość z radością podszedł do mnie i wręczył mi (praktycznie nad talerzem) żywy prezent! Sytuacja stała się troszkę skomplikowana - taki prezent ma swoją wartość. Nie wolno mi było odmówić, ani też przekazać go komuś innemu. Do tego zupełnie nie wiedziałam co mam z nim w tym momencie zrobić! Z opresji wybawił mnie nasz gospodarz, proponując, bym przywiązała kurę na zewnątrz domku. Podziękowałam za ten żywy prezent:) Sytuację rozwiązaliśmy następnego dnia, zapraszając całą rodzinę gospodarza na wspólny posiłek. 


*Sprawa prezentów jest dość specyficznie traktowana przez Afrykańczyków. Prezent można komuś przekazać lub ofiarować z powrotem, jako prezent od siebie. Jednak trzeba mieć wyczucie, ponieważ nie każdy prezent można zwrócić, trzeba też zwracać uwagę na to, od kogo taki prezent się dostaje - zaprzyjaźniona osoba, nieznajomy, młody chłopak, czy może osoba stojąca wysoko w hierarchii wioski. Kiedy ktoś ofiarowuje nam posiłek, należy go zjeść. Odmowa w tym przypadku jest bardzo źle traktowana. Najlepiej zaprosić osobę, która go nam ofiarowała do wspólnego posiłku.*

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza