czwartek, 11 czerwca 2015

Kiedy technika zawodzi

Dzisiaj prowadziłam prelekcję dla uczniów klasy III a w Gimnazjum im. Karola Miarki w Chełmie Śląskim. Udało mi się ominąć korki i dojechać do szkoły na czas. Weszłam do klasy, wyciągnęłam laptopa z torby, by podłączyć się do rzutnika i zacząć prelekcję... Coś niestety nie zadziałało :( Wiedząc, że nie mam zbyt wiele czasu - godzina lekcyjna to 45 minut, kto uczy, ten wie, jak czas płynie szybko - rozpoczęłam prelekcję. Pomimo pomocy nauczyciela, który mnie do szkoły zaprosił i podłączania trzech różnych laptopów w międzyczasie, prelekcja odbyła się w formie pogadanki, a zdjęcia uczniowie zobaczą za tydzień. 
Dużo trudniej mówi się bez zdjęć, do których można się odnieść. Jednak taka prelekcja ma swoje plusy. Jakie? Młodzież zadaje dużo więcej pytań. Dzisiejsi słuchacze wykazali się dużą wrażliwością, pytając o życie mieszkańców czy też nasze odczucia/ obawy podczas takich wyjazdów.
Podczas gdy mówiłam o Pobe Mengao i naszej działalności, od razu przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce podczas jednego z wyjazdów. Grupa wolontariuszy wyświetlała w różnych miejscach film "Jezus". Mieli własny generator, laptop, rzutnik... z powodu gorąca, film się zacinał, czasami leciał od nowa... ale wszyscy oglądali zafascynowani. Zainteresowanie filmem było większe niż pojawiające się "drobne" problemy techniczne. 
Dzisiejsze wydarzenie i to, o którym słyszałam od znajomych pokazuje mi jak bardzo jesteśmy zależni od techniki. Wiem też, że na pewno nie cechuje mnie tak wielka cierpliwość jak mieszkańców Burkina Faso! 

A na takim telewizorze oglądałam w 2008 roku film z pogrzebu króla





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza